wtorek, 10 maja 2016

DZIEŃ 11

DZIEŃ 11 - wycieczki terenoznawcze i w poszukiwaniu smacznych kąsków to już norma i praktycznie co chwilę któryś z czwórki rodzeństwa opuszcza gniazdo, mimo że oczy wciąż mają jeszcze zamknięte. Ale już za 3 dni powinny pierwszy raz ujrzeć wielki świat :)

Ciemny meszek podszycia maluchów powoli obrasta właściwym futrem, tak że zaczynają się ujawniać przyszłe kolory. I dziś już widzę, że wśród potomstwa Fretki poza złotą samiczką są prawdopodobnie dwa, jeśli nie trzy sreberka, choć z pewnością nie wszystkie będą miały ten sam odcień - jedno jest wyraźnie jaśniejsze.

W tym ujęciu maleństwo po prawej wygląda jak żywa kopia Fretki!

Moje piękności!

Rodzinny podwieczorek, czyli ile sałaty można zmieścić
w magicznej chomiczej torebce policzkowej :D

poniedziałek, 9 maja 2016

DZIEŃ 10

Wycieczek nadszedł czas :D

Wszystko takie duże...

...a ja taki malutki!

Trzej podejrzani o bycie sreberkami + złota siostra

Grzecznie z mamą Fretką

I trochę witamin na obiad :)

niedziela, 8 maja 2016

DZIEŃ 9

Pierwsze złotko ujawnione :)

Kto wcześnie wstaje,
ten ogórka dostaje!


Szybko, póki matka nie widzi!


A co tu się wyrabia?!

Fretka z powrotem na posterunku

Razem najlepiej

Coraz barwniejsze maleństwa coraz chętniej wyglądają z rodzinnego gniazdka, wypuszczają się na krótkie wycieczki terenoznawcze i próbują wszystkiego, na co po drodze natrafią :)

piątek, 6 maja 2016

DZIEŃ 7

Czteroosobowy przychówek Fretki ma już tydzień! :)

Czyżbym widziała tu jakiś brąz na pyszczku?




czwartek, 5 maja 2016

DZIEŃ 5 & 6

DZIEŃ 5. Jeden z maluchów jest wyraźnie odważniejszy i wczoraj dwukrotnie wybrał się na spacer :) Pierwszy raz dosłownie na chwilę i blisko gniazda, zaś za drugim razem już dalej i zdecydowanie na dłuższy obchód, po czym samodzielnie wrócił do rodzeństwa.

Powiem ci coś na ucho, siostro/bracie!

Dzisiaj (DZIEŃ 6) maleństwa coraz bardziej przypominają chomiki, coraz ciemniejsze i coraz sprwniejsze. Rzecz jasna jeszcze nie widzą, ale wrodzony GPS bezbłędnie (choć często okrężną drogą) prowadzi je do rodzinnego gniazdka, ilekroć któryś postanowi udać się na spacer. Wciąż nie zdarza się to jednak zbyt często, bo Fretka jest czujną strażniczką, czasem jednak chowa się przed rozrabiającymi dzieciakami w kartonowym azylu po drugiej stronie akwarium.

Poobiednie leżakowanie

Maluchy rosną jak na drożdżach, a ja mimo to mam wrażenie, że czas stanął w miejscu, tak bardzo nie mogę się doczekać momentu, w którym zobaczę ich prawdziwe kolory! I w którym zacznę je wreszcie odróżniać xD

wtorek, 3 maja 2016

DZIEŃ 4

DZIEŃ 4. Pierwsze miejsce w kategorii najsłodsze ujęcie / najsympatyczniejsza mordka / matka roku / najpiękniejszy portret rodzinny / naj... naj... naj...* zajmuje Fretka i niczego nieświadome dwa dojące ją oseski! :

Patrz, jaka jestem śliczna!

* niczego nie skreślać!

Tak, jak kiedyś pokazywałam Wam najbrzydsze ujęcie Fretki, tak dziś przedstawiam najpiękniejsze zdjęcie, jakie kiedykolwiek udało mi się jej zrobić :D

Czterodniowe maleństwa są nieco ciemniejsze niż wczoraj i bardziej ruchliwe (aczkolwiek nie omieszkałam się sprawdzić żywotności środkowego delikwenta), skłonne do siostrzano-braterskich przepychanek, choć jeszcze nie uciekają z gniazda.

No co się tak rozpychasz?!


Taaaki jestem senny!

Mam nadzieję, że już niebawem przyjdzie czas na pierwsze wycieczki terenoznawcze :)

poniedziałek, 2 maja 2016

DZIEŃ 3

Wczoraj (DZIEŃ 2) Fretka wykazała się niebywałą odpornością na smakołyki, kompletnie ignorując gotowane jajko i jogurt naturalny. Kawałek białka zjadła jedynie podany z ręki, tak że nie musiała opuszczać gniazda, tym samym nie dając mi ani przez moment popatrzeć na swoje potomstwo. Maleństwa siedziały w gnieździe wyjątkowo cicho, choć to, że prawie nie słychać ich krzyków zapewne spowodowane jest ich niedużą ilością. Dla porównania Pchełka miała 9 (początkowo nawet 10) osesków i tamtą gromadę słychać było na okrągło. Dzieci Fretki płaczą sporadycznie i częściej słychać jedynie odgłosy ssania mleka, jeśli się dobrze przysłuchać.

DZIEŃ 3
DZIEŃ 3

Dziś natomiast (DZIEŃ 3) Fretka jest bardziej skłonna do opuszczania gniazda - choć świeży plasterek ogórka także jej nie rusza! - i tak w trakcie jednej z takich eskapad udało mi się nie tylko nakręcić wierzgające łapki, ale i zrobić nawet dwa wyraźne zdjęcia! Maluchy mają już odklejone małżowiny uszne, miniaturowe ząbki i pierwsze nieśmiałe zapowiedzi przyszłych ubarwień. W tej chwili naturalnie nie można jeszcze rozpoznać kolorów, jednak mam praktycznie 100 % pewności, że nie będzie wśród nich białych ani żadnych innych odmian o jasnym podszyciu. Co zaś daje ogromne szanse na jakieś sreberko - a może nawet wszystkie 4? Ach, marzenia! :P Prawie na pewno w gnieździe są 4 sztuki i choć liczyłam na więcej, zobaczymy, co z tych ziewaczek wyrośnie.

Mlaskacze i ziewaczki


Czas na przepychanki


Ej, gdzie z tymi kamerami?!


Koniec przedstawienia,
czas wracać do karmienia!

I tak po chwilach kryzysu pod tytułem "ZABIERZ MNIE STĄD!" królewna grzecznie wróciła do karmienia :)